Kilka rad, które chciałabym usłyszeć, zanim wyjechałam

Kiedy miałam 18–19 lat, wyjazd za granicę nie był absolutnie żadnym moim planem. Uwielbiałam Polskę, morze, nad którym mieszkałam, znajome miejsca i ludzi. Wtedy wydawało mi się, że moje życie będzie wyglądało zupełnie inaczej.

Życie, jak wiadomo, lubi mieć własne plany.

Krótko po dwudziestych urodzinach znalazłam się więc w Niemczech. I zostałam.

Przez te wszystkie lata spotkałam na swojej drodze mnóstwo ludzi. Nie zawsze życzliwych, nie zawsze uczciwych, ale też bardzo wielu takich, którym naprawdę wiele zawdzięczam. Zdarzało się, że ktoś nas oszukał, ktoś dał nam fatalną radę, a ktoś inny wyciągnął pomocną dłoń dokładnie wtedy, kiedy jej potrzebowaliśmy.

Oczywiście po drodze dostaliśmy też całą masę „dobrych rad”. Od pracy na czarno, przez różne sposoby obchodzenia przepisów, aż po pomysły, które już na pierwszy rzut oka wydawały nam się co najmniej dziwne.

A że zarówno ja, jak i mój mąż jesteśmy momentami chyba aż za bardzo uczciwi, większość z tych rad grzecznie wysłuchaliśmy i równie grzecznie odrzuciliśmy. Nigdy nie mieliśmy talentu do kombinowania w urzędach ani szukania sposobów na wyciągnięcie czegoś, co nam się po prostu nie należało.

Może czasami było przez to trudniej.

Ale dzisiaj chyba nadal wolę mieć spokojną głowę.

Przez te lata pracowałam w różnych miejscach. Była praca w domu opieki, były bary, były momenty, kiedy pracowałam ciężej, niż kiedykolwiek wcześniej sobie wyobrażałam. Były też momenty, kiedy wydawało mi się, że już naprawdę wiem, jak wygląda dorosłe życie, po czym życie udowadniało mi, że jednak nie mam pojęcia.

I gdybym mogła dzisiaj usiąść obok tej dziewczyny, która właśnie przyjechała do Niemiec, powiedziałabym jej kilka rzeczy.

Rada numer 1: ucz się języka. I to naprawdę od pierwszego dnia.

Gdybym wcześniej wiedziała, jak bardzo język będzie wpływał na moje życie, zdecydowanie bardziej przyłożyłabym się do niemieckiego w liceum. A nie ukrywajmy — wtedy bardzo, ale to bardzo go nie lubiłam.

Dzisiaj wiem, że język to nie tylko możliwość załatwienia czegoś w urzędzie czy dogadania się w sklepie.

To samodzielność.

To możliwość pójścia do lekarza i dokładnego powiedzenia, co nam dolega. To rozmowa z nauczycielem dziecka. To telefon do urzędu bez zastanawiania się przez pół godziny, czy na pewno dobrze zrozumieliśmy pytanie. To kino, żart, rozmowa o książce, opowiedzenie komuś o swoim hobby. To możliwość pokazania, kim naprawdę jesteśmy, a nie tylko tym, co udało nam się powiedzieć po niemiecku.

I dlatego nie wstydźcie się mówić, nawet jeśli robicie błędy. Akcent też nie jest powodem do wstydu.

Ale nie wstydźcie się również mówić, skąd jesteście.

Rada numer 2: nie pracuj na czarno tylko dlatego, że ktoś mówi, że „wszyscy tak robią”.

Nie wszyscy.

I nawet jeśli ktoś opowiada, że dzięki temu zarobił więcej, zaoszczędził na podatkach i jeszcze urząd niczego się nie dowiedział — naprawdę nie musicie brać z niego przykładu.

Warto znać swoje prawa, ale równie ważne jest wiedzieć, jakie mamy obowiązki. Umowa, ubezpieczenie, wynagrodzenie, podatki — może nie brzmi to szczególnie romantycznie, kiedy człowiek właśnie przyjechał do obcego kraju, ale bardzo szybko może się okazać, że ta „nuda” daje nam coś niezwykle cennego: bezpieczeństwo.

Rada numer 3: nie ufaj każdemu tylko dlatego, że mówi po polsku.

To chyba jedna z rzeczy, których nauczyłam się najbardziej boleśnie.

Kiedy jesteśmy za granicą, naturalnie szukamy swoich. Polski język nagle brzmi piękniej niż kiedykolwiek wcześniej i człowiek cieszy się na widok kogoś, kto też przyjechał z Polski.

Ale narodowość nie jest gwarancją charakteru.

Są wspaniali Polacy i są tacy, od których lepiej trzymać się z daleka. Tak samo jak w każdym innym kraju.

Rada numer 4: nie rezygnuj z siebie tylko dlatego, że mieszkasz w innym kraju.

Naucz się języka. Poznaj kulturę. Zrozum, jak działa kraj, w którym mieszkasz. Szanuj ludzi i zwyczaje.

Ale nie musisz przy tym wyrzucać do kosza własnego języka, historii, jedzenia, muzyki czy wspomnień.

Można być dobrze zakorzenionym w Niemczech i nadal wzruszać się nad Bałtykiem.

Można mieć niemieckich znajomych i nadal dzwonić do mamy po polsku.

Można wychowywać dzieci w Niemczech i jednocześnie pilnować, żeby wiedziały, skąd pochodzi ich rodzina.

Nie widzę w tym żadnej sprzeczności.

Rada numer 5: pytaj i proś o pomoc, kiedy jej potrzebujesz.

To akurat jest rada, której sama długo nie potrafiłam zastosować.

Czasami człowiek myśli, że skoro przyjechał do innego kraju, to musi wszystko ogarnąć sam. Urząd, mieszkanie, pracę, szkołę, lekarza, podatki, ubezpieczenie i jeszcze najlepiej znać odpowiedzi na pytania, których nawet nie rozumie.

Nie.

Nie trzeba.

Można zapytać. Można poprosić kogoś o wytłumaczenie. Można powiedzieć: „Nie rozumiem”. Można sprawdzić. Można powiedzieć „nie wiem”.

To nie jest słabość.

To jest rozsądek.

I chyba najważniejsza rada, jaką dałabym dziś tej dziewczynie sprzed kilkunastu lat, brzmi:

Nie spiesz się z tym, żeby udowodnić wszystkim, że dasz sobie radę.

Bo dasz.

Tylko niekoniecznie od razu.

Będą gorsze dni. Będą ludzie, którzy będą próbowali Ci wmówić, że jesteś gorsza, bo masz akcent. Będą tacy, którzy uznają, że skoro przyjechałaś z Polski, to z góry wiedzą, kim jesteś i czym się zajmujesz.

Będą też tacy, którzy będą Ci mówić, że po dwudziestu latach powinnaś być już bardziej niemiecka niż Niemcy.

Nie musisz być ani jednym, ani drugim.

Możesz być po prostu sobą.

Polką mieszkającą w Niemczech.

I chyba właśnie tego przez te kilkanaście lat nauczyłam się najbardziej — że emigracja nie musi oznaczać wyboru pomiędzy jednym krajem a drugim.

Można mieć dwa miejsca, które nazywa się domem.

Można tęsknić i jednocześnie lubić swoje życie tutaj.

Można kochać Polskę, nie idealizując jej.

Można mieszkać w Niemczech, nie udając Niemca.

A przede wszystkim można po prostu przejść swoją drogę.

Czasami rozsądnie.

Czasami kompletnie bez sensu.

Czasami z bardzo dobrymi radami.

A czasami — jak ja — ucząc się wszystkiego metodą prób i błędów.

I chyba właśnie dlatego, gdybym mogła cofnąć czas, nie zmieniłabym miejsca, do którego trafiłam. Zmieniłabym tylko kilka rzeczy, które wiedziałam dopiero wiele lat później.

Kommentare

Hinterlasse einen Kommentar